Od tego roku Polacy, którzy pracują w Wielkiej Brytanii, nie muszą
składać PIT-ów w polskim urzędzie skarbowym, jeśli nie mają dochodów w
kraju. Ale uwaga: dotyczy to PIT-ow za rok 2007. Za rok 2006 rozliczamy
się na starych zasadach.
Taką umowę mamy już podpisaną z Irlandią. W lipcu Polska i Wielka
Brytania podpisały nową umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania,
która zmienia zasady wyliczania podatku od pieniędzy zarobionych na
Wyspach. Zgodnie z jej postanowieniami Polacy, którzy pracują tylko w
Zjednoczonym Królestwie i nie mają żadnych dochodów w kraju, będą
zwolnieni z obowiązku rozliczania się w Polsce. Natomiast ci, którzy w
kraju zarobili jakieś pieniądze, np. z wynajmu mieszkania, muszą nadal
składać PIT-u w polskim urzędzie skarbowym. Ale podatek zostanie im
wyliczony na korzystniejszych warunkach.
Dlaczego?
Bo nowa umowa zamienia metodę, za pomocą której wyliczać się będzie
należny podatek (z zaliczenia na wyłączenia z progresją). Zapłacimy
tylko podatek od dochodu uzyskanego w Polsce. Ale stawka podatkowa
wyliczana jest na podstawie zsumowanych dochodów polskich i
zagranicznych.
Każdy, kto nie rozliczy się z polskim fiskusem, choć powinien to
zrobić, popełnia oszustwo podatkowe. Czy go złapią? Niewykluczone, bo w
Unii Europejskiej istnieje system wymiany informacji podatkowej.
Oznacza to, że jeśli polski urząd skarbowy zwróci się z pytaniem do
brytyjskiego urzędu skarbowego o wysokość dochodów, dostanie taką
informację. W ubiegłym roku polski fiskus zapytał o to Brytyjczyków 14
razy.
Nowa umowa zastąpi dotychczasową, niekorzystną dla podatników. Podobne
umowy nakazujące płacić podatki w obu krajach mamy nadal m.in. z
Austrią, Belgią, Danią, Finlandią, Holandią, Kazachstanem, Rosją i USA.
Wkrótce ma się to jednak zmienić. W Ministerstwie Finansów powiedziano
nam, że rozpoczęły się już rozmowy z Belgią, Austrią, Islandią i
Holandią. Nowe umowy z tymi krajami miałyby być zawarte w 2007 r. i
obowiązywać od stycznia 2008 r.
Po Nowym Roku mają rozpocząć się rozmowy z Finlandią. Nie wiadomo
natomiast, kiedy zmieni się umowa ze Stanami Zjednoczonymi. W przyszłym
roku mają rozpocząć się negocjacje, ale już wiadomo, że nie uda się
tego zakończyć przed końcem 2007 r.
Nikt nie zajmuje się natomiast umową, którą mamy podpisaną z Rosją, choć na Wschodzie pracuje coraz więcej Polaków
Tak teraz będzie się wyliczać podatek:
1)
Pan Jan zarobi przez cztery miesiące w 2007 r. w Wielkiej Brytanii 5000
funtów. Pracodawca potrąci mu 620 funtów zaliczek na podatek. W tym
samym roku podatkowym w Polsce pan Jan zarobi 5000 zł brutto.
Do tej pory wyliczał podatek od całego dochodu i odejmował to, co
zapłacił jako zaliczkę w Wielkiej Brytanii. Podatek od dochodów pana
Jana wyniósł 4641 zł, po odliczeniu 620 funtów zaliczki, czyli 3472 zł,
do zapłacenia zostawało 1168,77 zł.
Teraz będzie to robił tak:
Jego brytyjski przychód po odliczeniu diet w wysokości 960 funtów i
zryczałtowanego kosztu pracy (102,25 zł za każdy z czterech miesięcy
pracy na Wyspach) wynosi 22 215 zł. Z dochodem w Polsce - 27 215 zł.
Wedle polskiej skali podatkowej podatek od tego to 4641 zł, czyli 17
proc. całego dochodu pana Jana (pan Jan płaci 19 proc. podatku, ale
poza odliczeniami jest jeszcze kwota wolna od podatku, dlatego
efektywna stopa podatkowa jest niższa). I to jest właściwa stawka
podatku od dochodu w Polsce - a było tego 5000. Pan Jan ma więc do
zapłacenia 850 zł.
Pan Jan ma jeszcze do odzyskania nadpłatę w Wielkiej Brytanii - zarobił
tam mniej, niż wynosi kwota wolna od podatku, czyli 5035 funtów. Ma
więc ok. 3116 zł nadpłaty.
2)
Pani Ewa pracuje jako kelnerka w Londynie. Dostaje 6 funtów za godzinę. Rozliczając się za rok 2006, pani Ewa robi to tak:
Od zarobionych 14 400 funtów odejmie 960 (tytułem zagranicznych diet).
Do opodatkowania zostanie 13 440 funtów, czyli 75 264 zł. Wedle
polskich stawek podatkowych należy się od tego 18 089 zł podatku (pani
Ewa przekroczyła drugi próg podatkowy).
Teoretycznie pani Ewa mogłaby odliczyć sobie polskie ulgi podatkowe -
ale pracując za granicą, nie miała do tego głowy. Nie zebrała
potrzebnych kwitów. Jedyne, co mogła sobie odliczyć, to zaliczka na
podatek, którą ściągnięto jej od pensji w Wielkiej Brytanii (było tego
1900 funtów, czyli 10 640 zł).
Pani Ewa musi więc oddać polskiemu fiskusowi 7449 zł.
Za 2007 r. rozliczenie ma być dużo bardziej korzystne.
Pani Ewa może się rozliczyć w Wielkiej Brytanii wedle tamtejszych
stawek. Wynoszą one 10, 22 i 40 proc. Tylko że liczy się je od innych
kwot. Według brytyjskiej skali podatkowej pani Ewa powinna zapłacić
1714,3 funta podatku. Zapłaciła jednak więcej zaliczki - 1900 funtów.
Dlatego należy jej się zwrot: powinna dostać 185,7 funta, 1040 zł
Angielskie CV różni się w małych detalach od polskiego.To co u nas jest modne tutaj może być przeżytkiem. Drobne niedociągnięcia mogą zdyskwalifikować nas w ciągu pierwszych 30 sekund przeglądania dokumentu.