Burzę wywołała reklama, kóra pojawiła się na londyńskim lotnisku Luton, z którego co roku korzysta 7 milionów pasażerów. "Wódka i śledź tylko za 2,5 funta. Chce ci się pić i jeść – leć do Gdańska" - głosi po angielsku reklama, podała Gazeta Wyborcza. Akcja promocyjna skierowana jest do Brytyjczyków (w Anglii alkohol można pić do godziny 23, w Polsce natomiast przez całą noc) i tak zaprasza do odwiedzenia Gdańska. Według Wałęsy reklama nic nie mówi o lotnisku jego imienia (ang. Gdansk Lech Walesa Airport), powstaniu "Solidarności", Stoczni Gdańskiej czy turystycznych aspektach miasta. Jego zdaniem promowanie Gdańska, jako 'wódczanego' miasta jest niedopuszczalne. "Będę się domagał wpowadzenia zakazu lądowania dla tych linii na lotnisku mojego imienia. Nie chcę, żeby ludzie zjeżdżali się tu na pijaństwo. Kiedy tworzyliśmy w Gdańsku historię Europy, alkoholu wogóle nie piliśmy" - powiedział dla Gazety Wyroczej Lech Wałęsa. "Nie chcemy uczestniczyć w żadnych grach politycznych. Jesteśmy linią, która dostarcza atrakcyjne loty milionom Polaków i tym, którzy pragną zobaczyć ten kraj." - pisze w oświadczeniu Natasa Kazmer, rzeczniczka linii Wizz Air. |