|
Wielka Brytania: Blamaż brytyjskiej policji? |
|
|
|
środa, 07 czerwiec 2006 |
Wielka operacja antyterrorystyczna londyńskiej policji przeprowadzona w piątek okazała się najprawdopodobniej wielką pomyłką i jeszcze większym blamażem.
W piątek o czwartej nad ranem 250 policjantów otoczyło dom w dzielnicy Forrest Gate we wschodnim Londynie. Wywiad miał informację, że w jednym z mieszkań muzułmańscy terroryści gromadzą zabójcze środki chemiczne. W szturmie na mieszkanie 23-letni Pakistańczyk został ranny, a jego brat aresztowany.
Jednak mimo intensywnych poszukiwań w mieszkaniu nie znaleziono nic podejrzanego. - Nie ma tam ani żadnych chemikaliów, ani żadnych podejrzanych urządzeń, w ogóle nic - powiedział "Guardianowi" jeden z dowódców akcji. Wydaje się, że wcześniejsze informacje o terrorystycznym spisku były całkowicie fałszywe.
Jeśli przecieki się potwierdzą, policja będzie musiała stawić czoło oskarżeniom o ciężką kompromitację. Mieszkanie obserwowano od kilku miesięcy, a nad całym wschodnim Londynem wydano zakaz lotów na kilka dni. - To największa operacja antyterrorystyczna w historii Wielkiej Brytanii - mówił "Gazecie" ekspert ds. bezpieczeństwa David Livingstone.
Organizacje muzułmańskie w Wielkiej Brytanii już protestują przeciw postrzeleniu chłopaka. - Żądamy od policji szczegółowych wyjaśnień - mówił dr Muhammad Abdul Bari, sekretarz Rady Brytyjskich Muzułmanów. Ostrzegł, że chybiony nalot może zepsuć relacje między policją a społecznością muzułmanów. Prawnicy obydwu zatrzymanych braci energicznie domagają się ich uwolnienia.
Policja i wywiad twierdzą jednak, na razie w nieoficjalnych rozmowach z "Guardianem", że nie miały wyboru i w obliczu donosu musiały działać. - Uznaliśmy, że istnieje bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa publicznego, nie było czasu na zakładanie w mieszkaniu podsłuchów - mówi anonimowy oficer wywiadu. - Nawet jeśli ryzyko wynosi 5 proc., nie możemy ryzykować bierności. /zrodlo: gazeta.pl/
|