Polish Dating Agency Drukuj Email
piątek, 28 kwiecień 2006
Goniec.comOd kilku tygodni w Londynie działa Polish Dating Agency, czyli po prostu Polskie Biuro Matrymonialne. Choć to na razie „raczkująca” instytucja zdobyła już sobie sporą rzeszę klientów. Z właścicielką agencji Aleksandrą Trębską romawia Katarzyna Kopacz.

Skąd wziął się ryzykowny trochę pomysł otworzenia biura?

Zanim opowiem o pomyśle, chciałabym zaznaczyć, że moje biuro ma na celu nie tylko kojarzyć pary, ale ma także pomóc samotnym osobom w nawiązaniu kontaktów koleżeńskich. Wiem, że jest tutaj bardzo wiele samotnych osób i każdy z nich chciałby spotkać bratnią duszę. Postanowiłam więc pomagać np. młodym matkom z dziećmi szukać innych matek, z którymi mogłyby się zaprzyjaźnić, paniom w średnim wieku koleżanek, z którymi mogłyby wyjść na szarlotkę czy na wspólne zakupy, a panom pomóc w znalezieniu kumpla, z którym można wyjść do pubu na piwo. Oczywiście pomoc w nawiązywaniu kontaktów damsko – męskich także jest jednym z naszych głównych celów. A skąd pomysł? Prawdę mówiąc z własnych doświadczeń – przyjechałam tu dwa lata temu i mimo, że miałam pracę i wszystko dobrze się układało czułam się bardzo samotna. Często łapałam więc za słuchawkę telefonu i dzwoniłam np. do koleżanek ze szpitala, w którym kiedyś pracowałam. Odkąd moje grono znajomych poszerzyło się czuję się w Londynie jak w domu. Ale wiem, że nie wszystkim jest tak dobrze i wiele osób ma podobny problem jak ja kiedyś. I moje biuro ma właśnie tym wszystkim pomóc.

Niektórzy chyba – mimo samotności – krępują się przyjść do takiego biura?
Czasem tak. Zazwyczaj więc pierwszy kontakt następuje przez telefon. Muszę jednak powiedzieć, że ochrona prywatności jest naszym priorytetem i nikt nie musi obawiać się, że ktokolwiek dowie się, że korzysta z naszych usług. Jeśli sobie tego nie życzy – nie będziemy pokazywać nawet jego zdjęcia naszym innym klientom do momentu, w którym sam o to nie poprosi. Tajne są także numery telefonów i adresy. Nie godzimy się też rejestrować u nas osób, które deklarują, że szukają sponsora czy sponsorki. Takie mamy zasady. Nikt nie musi się obawiać więc, że wszystko będzie tak jawne jak na stronach internetowych z randkami. Nasze biuro to serwis bardziej luksusowy…

Wiem, że jest już spore grono klientów. Czy może pani zdradzić jakieś szczegóły?
Hmmm, mogę powiedzieć, że zgłosiło się już do nas ponad 50 osób. Większość to panowie, nie tylko Polacy. Jest także jeden Francuz i kilku panów z krajów arabskich. Co do wieku to raczej wszyscy są powyżej trzydziestki. Młodsi zazwyczaj nie mają problemów ze znalezieniem towarzystwa – wychodzą na dyskoteki, do pubów, klubów. Starsi mają już pewne opory… Mówiąc o panach, muszę przyznać, że większość preferuje brunetki, a nie jak byłam niemal przekonana, blondynki. Jeśli zaś chodzi o moje klientki większość deklaruje, że bardziej niż drugiej połowy szuka koleżanki. Mogę np. zdradzić, że dwie panie, które zaprzyjaźniły się przez nasze biuro pojechały wraz ze swoimi dziećmi Eurostarem do Paryża. Pojedynczo jednak nigdy nie zdobyłyby się na taką wycieczkę!
Ich wyjazd zrodził także pewien pomysł w mojej głowie – para, która jako pierwsza za pośrednictwem naszego biura wejdzie w stały związek (myślę tu np. o zaręczynach), także w nagrodę wygra wyjazd do Paryża.

Czy w kojarzeniu par ma pani już jakieś wcześniejsze sukcesy?
O tak! Co prawda tylko jeden, ale ludzie, którzy poznali się dzięki mnie, za kilka miesięcy się pobierają, a każdy mówi o nich para idealna. Poznałam bowiem moją koleżankę z kolegą mojego brata. Ona bardzo narzekała na samotność, a i wspomniany kolega nie miał nikogo bliskiego. Kiedy więc zjawił się u nas w domu, by zrobić coś z moim bratem na komputerze, prędko po nią zadzwoniłam. Przyszła i… stało się.

A czy pani sama kiedyś korzystała z czyjeś pomocy, by poznać innych ludzi, myślę tu nie tylko o mężczyznach?
Absolutnie nie, bo - jak mówią Anglicy - ja jestem bardzo „social”, czyli niezwykle towarzyska, zawsze się uśmiechnę, zagadam, pomogę, doradzę i poradzę. Z wykształcenia jestem położną i niemal całe życie pracowałam z ludźmi i dla ludzi, i bardzo to lubię. Zawsze cieszyło mnie też to, kiedy widziałam na naszym oddziale pary, a nie na przykład samotne matki. Wiem zaś, że w Londynie samotnych pań jest bardzo wiele. Być może moje biuro będzie dla nich także furtką do odmiany swojego losu…

Jako właścicielka biura ma pani zapewne jakieś marzenia związane z rozwojem firmy?
Oczywiście. Jest nim regionalny oddział naszego biura – np. gdzieś z dala od Londynu. Myślę, że taka potrzeba naprawdę istnieje. Ostatnio zadzwonił do mnie pewien pan z Birmingham i prosił, by kwestionariusz naszego biura wysłać mu pocztą, bo on naprawdę bardzo chce kogoś poznać. I na „randkę” jest nawet gotów jechać do Londynu!

zrodlo: Goniec.com
 

Polecamy

Solidarni z brytyjskimi związkami
Londyn praca angliaSolidarność użyczyła swojego słynnego logo związkom zawodowym w Wielkiej Brytanii. Znajomy, charakterystyczny symbol, który powstał w stoczni gdańskiej ma zachęcić Polaków zatrudnionyc...

Niania international
praca w anglii praca w londyniePraca jako au pair to znakomity sposób, aby za bezcen zwiedzić świat, poznać kulturę i język obcego kraju, a także wieść beztroskie życie pod opieką goszczącej cię rodziny. Tylko dzieci czase...

O jeden drink za daleko...
praca w anglii praca w londyniePracował jak oszalały, by dogodzić wielkim gwiazdom odwiedzającym klub, w którym pracował. Niestety, pracodawca wywdzięczył mu się zwolnieniem dyscyplinarnym, bo wypił drinka, którego ...

Advertisement
A-Plan
Piszemy angielskie CV

CV Angielskie CV różni się w małych detalach od polskiego.To co u nas jest modne tutaj może być przeżytkiem. Drobne niedociągnięcia mogą zdyskwalifikować nas w ciągu pierwszych 30 sekund przeglądania dokumentu.

Czytaj całość...

 

Subskrypcja

Zapisz się do naszej listy mailingowej, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, konkursach...






Who's Online