|
W. Brytania: "Czarna środa" laburzystów |
|
|
|
czwartek, 27 kwiecień 2006 |
Prasa bezpardonowo używa sobie na brytyjskim rządzie pisząc o "żałosnym rozgardiaszu" i "czarnej środzie", a pierwsze strony zdobią podobizny ministrów oskarżanych o niekompetencję, bądź - w przypadku zastępcy szefa rządu - o romans z sekretarką.
Szef MSW Charles Clarke zajęty był w środę przepraszaniem za "omyłkowe" niewdrożenie procedur deportacyjnych wobec ponad tysiąca cudzoziemców, którzy odbyli karę, nierzadko za ciężkie przestępstwa, bądź zostali zwolnieni warunkowo.
Minister zdrowia Patricia Hewitt została "wyklaskana" na spotkaniu z pielęgniarkami. Wcześniej ściągnęła na siebie gromy twierdząc, że w służbie zdrowia nigdy nie było tak dobrze jak teraz. Tymczasem prasa pisze o zamykaniu szpitali i zwolnieniach tysięcy pracowników.
Wreszcie wicepremier John Prescott przyznał się w środę do dwuletniego romansu z sekretarką Tracey Temple. Czwartkowa prasa ujawnia, że do intymnych spotkań wykorzystywał dwa służbowe mieszkania. Ujawniono też m.in., że Temple towarzyszyła mu w uroczystym nabożeństwie żałobnym za poległych w Iraku.
"The Times" przypomina, że sprawy te wyszły na jaw na krótko przed wyborami lokalnymi i że ich prawdopodobny negatywny wynik dla laburzystów da Tony'emu Blairowi okazję do nowych przetasowań w rządzie. "Będzie to z pewnością jego ostatnia okazja na zreorganizowanie gabinetu. Na kolejne błędy zwyczajnie go już nie stać" - podkreśla gazeta.
Dalej w krytyce rządu posuwa się "Daily Telegraph", którego zdaniem Tony Blair nie jest bez winy. Odstąpienie od procedury deportacyjnej w stosunku do cudzoziemców skazanych za ciężkie występki nazywa gazeta "skandalem" i "niedopełnieniem podstawowego obowiązku, jakim jest ochrona społeczeństwa".
"Guardian" radzi szefowi MSW, by zajął się wykonywaniem obowiązków administracyjnych, które na nim ciążą, a nie brał na siebie nowych obietnic w zakresie ustawodawstwa antyterrorystycznego, dowodów osobistych i imigracji.
"The Independent" nie kryje obaw, że rewelacje dotyczące niekompetencji w resorcie MSW mogą posłużyć za "pretekst do uchwalenia kolejnych represyjnych ustaw i rozniecić bezmyślną histerię wymierzoną w cudzoziemców".
O rewelacjach dotyczących wicepremiera Prescotta czytelnik w liście do "Daily Telegraph" napisał: "Teraz przynajmniej wiemy, dlaczego przysypiał na rządowych ławach w Izbie Gmin". /zrodlo: onet.pl/
|