Opinia o tym, że Polacy na wyspach to tylko „pracownicy fizyczni i opiekunki do dzieci”, nie ma już racji bytu... Wielu z nas spełnia się tutaj zawodowo, co więcej realizując przy okazji swoje artystyczne marzenia
Łukasz Przewłocki przyjechał do Londynu w listopadzie ubiegłego roku. - Podjąłem taką decyzję, ponieważ tutaj jest dużo łatwiej realizować swoje marzenia - podkreśla. Jego pasją jest fotografowanie. Zajmuje się tą dziedziną od kilku już lat. Właściwie to, jak sam mówi, stało się to niejako stopniowo. - W końcu zdecydowałem, że chcę właśnie to robić, że to ma być mój, jeśli nie zawód, to przynajmniej coś, co zawsze będę robił i do czego będę wracał - mówi. Aby zrealizować swoje plany ukończył w Warszawskiej Szkole Reklamy kierunki grafiki komputerowej i fotografii. Z wykształcenia jest jednak... fizykiem.
Nagrody
Specjalnością Łukasza są przede wszystkim portrety, chętnie jednakże utrwala na swoich zdjęciach krajobrazy i obrazy miast. - Uwielbiam uwieczniać np. ślad, jaki zostawia czas na budynkach... - mówi młody artysta, którego wzorem jest Jeanloup Sieff, francuski artysta-fotograf, zmarły w 2000 roku. Specjalista w fotografii portretowej i mody.
Odkąd Łukasz zainteresował się fotografią, w formie sprawdzenia własnych umiejętności zaczął uczestniczyć w ogólnopolskich konkursach. W ciągu ośmiu ostatnich lat wygrał aż pięć z nich, w trzech zdobył drugie lokaty, w kilku zaś nagrodzony został wyróżnieniem honorowym. Jego prace wielokrotnie publikowano też w prasie ogólnopolskiej, jak np. w cenionym Pozytywie. - To oczywiście wielka satysfakcja, choć przede wszystkim jednak robię to dla siebie, aby być coraz lepszym i bardziej wrażliwym na to, co istotne... - podkreśla z satysfakcją.
Plany
Jego prace były też prezentowane na kilku wystawach (także po konkursowych) w Polsce, m.in. w Starej Galerii na warszawskiej Starówce. W najbliższym czasie „zadebiutuje” na londyńskim rynku podczas wystawy zorganizowanej przez polskie Stowarzyszenie Artystów „Przylondek”.
Fotograf twierdzi, że sam Londyn z miejsca go urzekł. Poza tym, wszystkim miał jednak, jak zdecydowanie podkreśla, także i dużo szczęścia. Pracę, jako grafik komputerowy znalazł już po dziewięciu dniach od przyjazdu. - Moje szczęście polega na tym, że w tej pracy mogę zarówno się uczyć, jak też i wciąż rozwijać. To dla mnie w tej chwili najważniejsze. To, co robię bowiem, chciałbym robić jak najlepiej umiem, a to miasto stwarza ku temu doskonałe możliwości...
zrodlo: Polishexpress.co.uk
|