Muzułmanie w Wielkiej Brytanii chcą, by państwo chroniło ich dzieci Drukuj Email
środa, 29 marzec 2006
Brytyjscy muzułmanie chcą kontroli państwa nad wyjętymi spod prawa szkołami przy meczetach. Ma to zapobiec m.in. stosowaniu przemocy i wykorzystywaniu seksualnemu dzieci.

Zamiatanie pod dywan problemu znęcania się nad dziećmi w brytyjskich medresach nie jest rozwiązaniem - przekonuje dr Ghayasuddin Siddiqui, lider Muzułmańskiego Parlamentu w Wielkiej Brytanii, pozarządowej organizacji skupiającej wyznawców Allaha. "Jeśli nic nie zrobimy z tym problemem, możemy mieć do czynienia z lawiną skandali związanych z wykorzystywaniem dzieci, podobną do tej, która uderzyła w latach 90. w Kościół katolicki" - napisali członkowie organizacji w opublikowanym właśnie raporcie pt. "Ochrona dzieci w środowisku opartym na wierze". Muzułmanie domagają się, by 100 tys. uczniów, którzy po zwykłych lekcjach uczą się podstaw islamu w blisko 700 medresach (szkołach przy meczetach), znalazło się pod opieką państwa. Chcą też utworzenia instytucji, która nadzorowałaby szkoły muzułmańskie. - Bez niej dzieci są w znaczącym stopniu narażone na krzywdy - przekonują.

Koniec z wykorzystywaniem dzieci

Szkoły, w których nierzadko uczy się nawet 500 uczniów, praktycznie są poza czyjąkolwiek kontrolą. Organizacja szacuje, że spośród 150 władz lokalnych w Anglii i Walii tylko bardzo nieliczne zabiegają o to, by muzułmanie przestrzegali obowiązujących przepisów dotyczących bezpieczeństwa i traktowania dzieci uchwalonych na Wyspach w 1989 roku. W większości regionów nawet, gdy pojawiają się podejrzenia o stosowanie przemocy fizycznej lub psychicznej, policja omija medresy i meczety, bo boi się posądzenia o niestosowne zachowanie wobec mniejszości religijnej.

- Rezygnowanie z ochrony dzieci w medresach z powodu różnic kulturowych i pewnej delikatności tematyki to nonsens. Czy mówimy np., że ochrona prawna nie należy się brytyjskim dzieciom pochodzenia azjatyckiego? - przekonywała w czasie ogłaszania raportu Anne Cryer, parlamentarzystka z rządzącej Partii Pracy.

Raport Muzułmańskiego Parlamentu stwierdza, że "na razie społeczność muzułmańska jest na etapie zaprzeczania, że problem przemocy istnieje. To temat tabu". Tymczasem według organizacji dwie piąte nauczycieli zatrudnionych w medresach bije lub beszta swoich podopiecznych. Rocznie zgłaszanych jest też ok. 15-20 przypadków wykorzystywania seksualnego. - Byłbym zdziwiony, gdyby w społeczności muzułmańskiej nie było przypadków znęcania się nad dziećmi, które występują przecież we wszystkich innych społecznościach - tłumaczy dr Siddiqui.

Brytyjscy liberalni muzułmanie domagają się, by medresy znalazły się pod taką samą kontrolą jak wszystkie inne instytucje na Wyspach, które pracują z dziećmi. Na początek Muzułmański Parlament i sześć innych organizacji proponuje, by brytyjski rząd utworzył ogólnokrajowy rejestr medres. Chcą też wydać broszury o prawach dzieci, które będą dostępne w meczetach.

Chrońmy maluchy jak katolicy

Muzułmanie chcą się uczyć dbania o prawa dziecka od angielskiego Kościoła katolickiego. Po aferach związanych z molestowaniem seksualnym w każdej z 22 brytyjskich diecezji powołano tzw. oficera i koordynatora ds. ochrony dzieci. Obaj urzędnicy współpracują z policją. W każdej parafii działa wolontariusz, który odpowiada za traktowanie najmłodszych w kościołach, a także w ich domach i lokalnych społecznościach. Powstało też ogólnokrajowe Katolickie Biuro ds. Ochrony Dzieci (COPCA), które odpowiada za całą politykę Kościoła katolickiego w tej dziedzinie.

Zdaniem dr Siddiqui dalsze ukrywanie problemu łamania praw dzieci naraża muzułmanów na dyskredytację w oczach brytyjskiej opinii publicznej. Lider organizacji przekonuje, że otwartość, przejrzystość i odpowiedzialność lepiej ochronią muzułmańskie instytucje niż przekonywanie, że wyznawcy Allaha nie znają problemu przemocy i wykorzystywania dzieci.

- Islam sprzeciwia się stosowaniu kar cielesnych wobec dzieci, a gwałt jest ohydnym grzechem - uważa mufti Barkatullah, naczelny imam londyńskiego meczetu Finchley. - Dzieci nie są własnością ani rodziców, ani nauczycieli. Są darem od Boga i powinny być traktowane z należnym szacunkiem.

Brytyjskie Ministerstwo Pracy zainteresowało się problemem. Zapewniło, że nowe przepisy dotyczące ochrony praw dzieci nałożą na wszystkich pracodawców obowiązek sprawdzania wszystkich, którzy uczą, opiekują się lub doglądają dzieci. Prawo ma być konsekwentnie stosowane we wszystkich instytucjach edukacyjnych, także działających przy kościołach i związkach religijnych. Rząd nie odniósł się jednak na razie do żądania bezpośredniej kontroli państwa nad muzułmańskimi szkołami. Muzułmański Parlament zapowiada, że z walki o taki nadzór nie zrezygnuje i zapowiada kampanię w tej sprawie.   /zrodlo: gazeta.pl/


  Bądź pierwszym który skomentuje
RSS komentarzy
 
A-Plan
Piszemy angielskie CV

CV Angielskie CV różni się w małych detalach od polskiego.To co u nas jest modne tutaj może być przeżytkiem. Drobne niedociągnięcia mogą zdyskwalifikować nas w ciągu pierwszych 30 sekund przeglądania dokumentu.

Czytaj całość...

 

Subskrypcja

Zapisz się do naszej listy mailingowej, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, konkursach...






Who's Online

Odwiedza nas 1 gość