|
Kryzys rekrutacyjny w brytyjskiej armii |
|
|
|
niedziela, 05 marzec 2006 |
Brytyjskiej zawodowej armii daje się we znaki kryzys rekrutacyjny - pisze w najnowszym wydaniu tygodnik "The Observer" powołując się raport, którego adresatami są premier Tony Blair i minister obrony John Reid.
Dokument przedłożono również parlamentowi. Armia ma trudności z wywiązaniem się z zobowiązań w 80 kluczowych obszarach operacyjnych, zaś niektóre jednostki systematycznie łamią wytyczne dotyczące rotacji personelu.
Według dokumentu resort obrony spodziewa się, iż niedobory personelu utrzymają się co najmniej do 2008 roku, zaś liczba rekrutów wstępujących do armii będzie w br. o ponad 12,4 tys. niższa niż zakładały to oryginalne plany.
Jak dotąd w stosunku do przyjętych planów armia lądowa zwerbowała o 50 proc. mniej rekrutów, zaś marynarka o 35 proc. mniej.
Armia najdotkliwiej odczuwa brak pielęgniarek i pielęgniarzy, a także niższych rangą oficerów i podoficerów.
Wśród przyczyn tej sytuacji raport wskazuje na konflikt w Iraku i zapowiedziane rozmieszczenie sił brytyjskich w Afganistanie oraz na ujawnione ostatnio przez prasę praktyki szykanowania rekrutów w jednostce Deepcut w hrabstwie Surrey.
Raport przygotowała komisja (Armed Forces Pay Review Body) powołana głównie dla analizy struktury płac w armii i spraw bytowych personelu wojskowego, ale zajmująca się również niezależnym doradztwem w sprawach dotyczących armii.
Dokument przekazany adresatom w lutym, z kopią dla parlamentu, przeszedł bez echa i z tego powodu skłonił niektórych polityków do oskarżenia rządu Blaira o tuszowanie jego ustaleń, czemu rząd zaprzecza.
Rzecznik opozycyjnej partii liberalno-demokratycznej ds. obrony Michael Moore zaapelował do ministra Johna Reida, by wyjaśnił jak zamierza rozwiązać trudności uwypuklone w dokumencie. /zrodlo: onet.pl/
|