Tyle co świętowaliśmy Walentynki, czyli St. Valentine’s Day [seint valentajns dej], a słowo love przewijało się wszędzie – w prasie, ogłoszeniach, sklepach... Podobno wszyscy, nawet zupełnie nie znający angielskiego, znają znaczenie tego słowa – ale czy na pewno?Na pytanie „Co to znaczy love?”, wszyscy bez namysłu odpowiadają „miłość”. No i mają rację, ale nie do końca. Bo na przykład w zdaniu He is my love [hi ys maj law] jest to raczej ukochany, natomiast osoba stwierdzająca Football is my love mówi przecież o ulubionym zajęciu czy hobby.
Można tego słowa użyć również zwracając się do kogoś, i to niekoniecznie tej najważniejszej w życiu osoby.
*) Listen, love ... [lisn, law] – Posłuchaj, kochanie... powie ktoś naprawdę kochający, ale szczerze wątpię, czy równie gorącym uczuciem obdarza mnie pani ze sklepu na rogu, witająca mnie z uśmiechem słowami
*) Hi, love, what will it be today? – Witaj, moja droga, co to będzie dzisiaj? albo koleżanka z pracy, kończąca kartkę z wakacji również słowem Love (Pozdrowienia)
„Love” czyli przegrana Na podstawie powyższych przykładów można by dojść do wniosku, że love zawsze wiąże się z co najmniej pozytywnym nastawieniem, ale to też nie do końca prawda. Bo na przykład w niektórych sportach (żeby wymienić choćby tenisa czy golfa spośród tych bardziej znanych) love oznacza wynik dokładnie zerowy, co do przyjemności raczej nie należy... Tak więc zwrot He lost to love [hi lost tu law] bynajmniej nie oznacza, że dana osoba przegrała z miłością, tylko że przegrała potwornie, nie zaliczywszy ani jednego punktu w rozgrywce. Natomiast w brydżu sytuacja Love all oznacza tyle, że żaden z graczy nie ma jeszcze punktów na koncie – i wątpliwe, czy wszyscy bardzo się kochają w takiej chwili.
Jeszcze bardziej negatywne znaczenie ma love stosowane w takich na przykład zwrotach: *) For the love of Mike! [fo de law of majk] – Do licha! *) Lord love a duck! [lord law e dak] – O, kurczę!
Na meblach i na ciele Trochę już lepiej wygląda love stanowiące element składowy w niektórych rzeczownikach, chociaż mało kto jest zadowolony z posiadania np. love handles [law hendlz], czyli tych przeklętych wałeczków w talii... Ale nazwa jest dosyć poetycka i wiele mówiąca – uchwyty miłości... hmm, może jako kobieta nie powinnam się wypowiadać na ten temat?
Równie poetycka jest nazwa takiego małego mebelka jak love seat, czyli kanapy wyraźnie i wyłącznie dla dwojga. Wymyślili ją chyba Francuzi, ale Brytyjczycy zaakceptowali entuzjastycznie – zgadnijmy, dlaczego? Za to w pełni brytyjskim wynalazkiem jest określenie cupboard love [kaberd law], czyli miłości jak najbardziej interesownej i od romansu dalekiej.
W miłość wpadanie Zresztą, przynajmniej dla mnie, równie daleki od romantyzmu (przynajmniej w tłumaczeniu dosłownym) jest zwrot fall in love [fol in law], w słownikach tłumaczony wprawdzie jako „zakochać się”, ale dosłownie oznaczający „wpaść w miłość”. Tak samo, jak w długi czy w kałużę? Eee... To ja już wolę make love [mejk law], czyli uprawiać miłość, czasownik znany powszechnie choćby ze słynnego sloganu „Make love, not war” (uprawiaj miłość, nie wojnę). No i czy love life nie brzmi dużo lepiej niż polski „okres aktywnego współżycia płciowego”, a love-making lepiej niż „stosunki płciowe”? Język polski jest jakiś taki medyczny w tych sprawach... A jeśli nawet nie medyczny, to z lekka negatywny. My mówimy „nieślubne dziecko”, podkreślając brak oficjalnego papierka, a język angielski pamięta tylko o stronie uczuciowej sprawy, nazywając takiego malucha love child [law chajld] – prawda, że ładnie? Znacznie mniej długotrwałym skutkiem love-making jest natomiast love bite [law bajt], w Polsce często nazywany eufemistycznie „malinką”.
Ale i tak nigdy do końca nie zrozumiem języka, w którym można powiedzieć zarówno I love you, jak i I love ice-cream. Jeżeli to ma być ten sam rodzaj miłości, to ja dziękuję i wysiadam.
Na górze róże… Na zakończenie, zgodnie z dobrą walentynkową tradycją, należy się każdemu walentynkowy prezent, albo – jak kto woli – dowód miłości (token of love). Aby uniknąć posądzeń o jakąkolwiek dyskryminację, będzie coś zarówno dla zwolenników, jak i przeciwników tej tradycji. A zatem: Dla zwolenników – tradycyjny wierszyk ze sztambucha pensjonarki, obecny na niektórych kartkach walentynkowych:
Roses are red Violets are blue Sugar is sweet And so are you
czyli, w bardzo dowolnym tłumaczeniu: Czerwone róże Niebieskie fiołki My się kochamy Jak dwa aniołki
Natomiast dla przeciwników – trochę mniej dowolne tłumaczenie definicji miłości, znalezionej w Diabelskim słowniku:
Love – A temporary insanity curable by marriage or by removal of the patient from the influences under which he incurred the disorder. This disease, like caries and many other ailments, is prevalent only among civilized races living under artificial conditions; barbarous nations breathing pure air and eating simple food enjoy immunity from its ravages. czyli: Miłość – Przejściowa choroba umysłowa, poddająca się leczeniu za pomocą małżeństwa lub usunięcia pacjenta spod wpływu wywołującego ją czynnika. Choroba ta, tak samo jak próchnica i podobne schorzenia, występuje wyłącznie wśród ludów cywilizowanych, żyjących w sztucznym środowisku; plemiona barbarzyńskie, oddychające czystym powietrzem i konsumujące zdrową żywność, są na nią uodpornione.
Nie wiem, co Państwo wolą. Ja bym stawiała na fiołki... zrodlo: goniec.com Artykuł powstał przy współpracy z Polish Translators
|