|
wtorek, 31 lipiec 2007 |
"Po prostu przynoś drinki" - powiedział gość
londyńskiego klubu Crystal do kelnera. I ten przynosił. Szampana Dom
Perignon za 1400 dolarów, butelki wódki za niewiele mniej.
Kiedy po pięciu godzinach bliskowschodni biznesmen z przyjaciółmi
wychodzili z klubu, dostali rachunek na... 600 tysięcy złotych.
To się nazywa impreza. Kiedy właściciele klubu zobaczyli wesołą ekipę,
na której czele stał biznesmen z Bliskiego Wschodu, nie sądzili, że
wypiszą największy w swoim życiu rachunek. A dziewięć par nie
próżnowało i raźno wzięło się do picia.
Zaczęło się niewinnie. Na stolik powędrowała butelka wina za 50
dolarów. Ale bardzo szybko goście zaczęli zamawiać butelki szampana Dom
Perignon za 1400 dolarów. A potem wjechała gwiazda wieczoru -
Metazulem, czyli zestaw ośmiu butelek Cristal Champagne za... 60
tysięcy dolarów. I impreza rozkręciła się na całego.
Kelner jeszcze przez chwilę zbierał kolejne zamówienia. Ale gościom
zabrakło już pomysłów, więc stwierdzili: "Po prostu przynoś drinki".
Po pięciu godzinach upojnej imprezy przyszedł czas na rachunek. W sumie
wyszło 105,805 funtów, czyli równo 600 tysięcy złotych. To cena morza
drinków i... sześciu puszek Coca-Coli. Biznesmen z Bliskiego Wschodu
zapłacił rachunek bez mrugnięcia okiem.
żródło: dziennik.pl
|
- Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
- Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
- Komentarze promujące własne np. strony, produkty itp. będą usuwane.
|
|