Szkoci myślą o niepodległości Drukuj Email
wtorek, 16 styczeń 2007
We wtorek przypada 300. rocznica przegłosowania ustawy o unii Anglii i Szkocji. Nikt nie zaplanował jednak uroczystych obchodów, a Anglicy i Szkoci coraz częściej myślą o rozwodzie.

Choć wydaje się to nieprawdopodobne, nie można wykluczyć, że to życzenie zacznie się spełniać już w 2007 r. W maju w Szkocji odbędą się wybory do lokalnego parlamentu i może je wygrać Szkocka Partia Narodowa (SNP). Zapowiada ona, że w ciągu pierwszych stu dni swych rządów rozpisze referendum niepodległościowe.
Czytaj całość…
 
Do you speak Polish? Drukuj Email
poniedziałek, 15 styczeń 2007
Praca w anglii praca w londynieNajwiększym problemem Polaków po przyjeździe do Wielkiej Brytanii jest zwykle bariera językowa. Nieoczekiwanie zarówno rdzenni mieszkańcy Wysp, jak i inni emigranci coraz chętniej chcą się uczyć polskiego. W szkołach językowych, w których do tej pory uczono angielskiego dla obcokrajowców, zaczęto przyjmować nauczycieli innych języków. Głównie polskiego. Popyt na naszą mowę ma różne źródła. Jedni potrzebują znać kilka słów, by rozumieć choć trochę podczas rozmów biznesowych. Inni zakochali się w Polce i w ramach dania dowodu miłości pragną się wykazać.

Niektórym wystarczy znajomość z Polakami, by chcieć wiedzieć więcej o swoich sąsiadach, kolegach z pracy czy przyjaciołach. Są też tacy, którzy po prostu lubią uczyć się języków obcych, a że w takim Londynie żyje kilkaset tysięcy potencjalnych nauczycieli polskiego, wykorzystują tę sytuację.

Konwersacje
Nie tylko szkoły językowe z polskim rosną jak grzyby po deszczu. Wielu naszych rodaków dorabia sobie robiąc najprostszą dla nich rzecz: konwersując w ojczystym języku. Najczęściej jednak można spotkać ludzi, którzy wymieniają się wiedzą: uczą w zamian za angielski, który potrzebny im jest do funkcjonowania w Anglii. Ale zdarza się, że chcemy podszkolić się w innych językach. Z różnych powodów, dużo większym powodzeniem klientów cieszą się panie niż panowie. „Kobiety zwykle potrafią lepiej przekazywać wiedzę” - twierdzi ze śmiechem pytany o tę kwestię Aaron. Ma 23 lata, mieszka w Woodford. Oferuje naukę angielskiej gramatyki w zamian za polski. - Zawsze wolałem nauczycielki. Pracuję właśnie z paroma Polakami. Mam też kilku przyjaciół w Polsce. Oni jednak twierdzą, że ich polski nie jest najładniejszy. Byłem już raz u Was na wakacjach, w Warszawie, Krakowie i Toruniu. Chcę tam jeszcze wrócić w tym roku. W Krakowie nawet kupiłem książkę do nauki, ale to nie to samo, co konwersacja na żywo.

Z miłości
Beata uczy polskiego w zamian za pomoc w języku japońskim, w którym pisze doktorat. - Poznaliśmy się dzięki ogłoszeniu w Internecie. Spotykamy się co tydzień na 2-3 godziny. Mój japoński kolega twierdzi, że... „smakuje mu polskie jedzenie”, którego pewnie zasmakował w jakiejś polskiej restauracji w Londynie. Czasami powód podjęcia nauki jest prozaiczny. Mike ma 51 lat. 30 lat temu poślubił Polkę. - Tak na poważnie zacząłem się uczyć polskiego dopiero 2 lata temu. Pojechałem do Krakowa do szkółki letniej, gdzie przez 2 tygodnie miałem intensywne zajęcia. Teraz mówię na poziomie pozwalającym przeżyć. Potrafię się porozumieć w sklepie, w podróży. Ale chciałbym stale się podciągać. Matthew, zanim postanowił nauczyć się polskiego zakochał się w... Polsce. - Poznałem wielu Polaków, słyszałem od nich, że w Polsce jest tanio i postanowiłem zwiedzić Wasz kraj. Pojechałem na wakacje do Krakowa i naprawdę było wspaniale. Kate została do nauki... zmuszona. - Mam kilku znajomych Polaków. Wszyscy chcą uczyć polskiego, to chyba jakaś mania.

Biznesowo
Zdarzają się ludzie, którzy uczą się naszej mowy zupełnie przypadkowo: - Każdy chce się uczyć włoskiego czy francuskiego, a ja postanowiłam wybrać coś zupełnie innego i padło na polski - twierdzi Dave. Dla tych, którzy wolą fachową usługę, szeroką ofertę przygotowały szkoły językowe. W tym przypadku ceny rozpoczynają się od prawie 200 funtów za kurs obejmujący 24 jednostki lekcyjne. Nauka w takiej firmie ma jednak tę zaletę, że oferuje szeroki wachlarz opcji: od polskiego dla początkujących, poprzez język binzesu, aż po przygotowania do egzaminów. Można wybrać grupy kilkuosobowe, jak i kilkunastoosobowe, dla dzieci lub dla dorosłych, wszystko w zależności od upodobań i możliwości finansowych. Także wybór intensywności zajęć jest domeną klienta. Naukę można rozpocząć o dowolnej porze roku. Kursy zaczynają się każdego miesiąca. Do potrzeb uczących się dostosowano także maksymalnie godziny zajęć: od wczesnoporannych do późnowieczornych. Szkoły takie, z przyczyn oczywistych, zatrudniają native speakerów, czyli nauczycieli z Polski. Tych akurat w Wielkiej Brytanii nie brakuje.

Źródło: Polishexpress.co.uk
 
Jedź i wracaj Drukuj Email
poniedziałek, 15 styczeń 2007
praca w anglii praca w londynieW ciągu ostatnich dwóch lat prawie 3 miliony Polaków opuściły kraj, by pracować i żyć za granicą. Większość z nich to ludzie młodzi, wykształceni, z ogromnym potencjałem. Duża to szkoda dla kraju, że wyjeżdżają. Ci, którzy zostali przepowiadają narodową katastrofę. Straszą załamaniem gospodarki, brakiem rąk do pracy i widmem starzejącego się społeczeństwa. Ale przecież wolny przepływ mieszkańców między krajami jest jednym z podstawowych założeń Unii Europejskiej. Z negatywnymi skutkami tego musiały sobie radzić inne kraje przed nami. I poradziły sobie.

Na ulicy, w kawiarni, w metrze – wszędzie w Londynie polskie rozmowy słychać równie często, jeśli nie częściej niż angielskie. Brytyjska stolica jest wydawałoby się nasycona Polakami do granic możliwości. A jednak wciąż przybywają nowi. Samoloty z Polski na Stanstead, Luton i Gatwick przylatują zapełnione do ostatniego miejsca. Kraj opuszczają głównie ci młodzi i wykształceni. Wyjeżdżają hydraulicy, pielęgniarki, budowlańcy – fachowcy, którzy ponoć w całej Europie nie mają sobie równych. Zniesmaczeni sytuacją polityczną, sfrustrowani brakiem perspektyw zawodowych, emigrują. Emigrują, bo w kraju nie mają szans na zawodowy rozwój. Emigrują, bo angielskie pensje, w przeciwieństwie do polskich, mogą im zapewnić spokojne, a nierzadko dostatnie życie. Emigrują i trudno mieć o to do nich pretensję.

Druga Irlandia
Socjolodzy biją jednak na alarm. Od maja 2004, czyli od chwili przystąpienia Polski do Unii Europejskiej z kraju wyjechało blisko 3 miliony Polaków, głównie młodych, tuż po studiach. Jeśli ten trend się utrzyma (a należy przypuszczać, że nie tylko się utrzyma, ale pogłębi się po otwarciu rynków pracy przez wszystkie unijne kraje) wkrótce podzielimy los zachodnich społeczeństw. Nie będzie komu pracować, płacić podatków, nie będzie komu utrzymać starzejącego się społeczeństwa. Przy tym młodzi ludzie, którzy zdobywają wykształcenie w Polsce za darmo, za tzw. „pieniądze podatników”, po skończeniu studiów wyjeżdżają za granicę i tam robią użytek ze swoich umiejętności. Czyli jako kraj ponosimy koszty, ale nie zbieramy plonów ich edukacji. To się nie kalkuluje w żaden sposób. Kilka lat temu z podobnymi problemami zmagała się Irlandia. Sytuacja zmieniła się dla nich diametralnie po poszerzeniu Unii Europejskiej w maju 2004. Irlandię zasiliły rzesze pracowników z nowych krajów członkowskich, głównie z Polski. Teoretycznie wszyscy korzystają: imigranci mają pracę, a przede wszystkim zarobki, o jakich w swoim kraju mogliby najwyżej pomarzyć, irlandzki rynek pracy odzyskuje równowagę, a gospodarka rozwija się. I jedynym przegranym w tej grze jest Polska, która sukcesywnie traci najcenniejszą, najbardziej produktywną część społeczeństwa.

Zostać?
Karolina i Bartek mieszkają w Londynie od dwóch lat. Karolina po marketingu, Bartek – grafik komputerowy. Oboje pracują w swoich zawodach, zarabiają pieniądze; dobre pieniądze. Część wysyłają z powrotem do domu, pomagają rodzicom. Mają ładne mieszkanie, mają przyjaciół, mają czas na rozrywki. Dobrze im się żyje. Nie zamierzają wracać do kraju. – Moim rodzicom trochę ciężko pogodzić się z naszą decyzją – mówi Karolina. – Moja starsza siostra też wyjechała do Wielkiej Brytanii. Rodzice kilka lat temu rozbudowali dom, myśleli, że będziemy mieszkać z nimi. Nie do końca rozumieją, dlaczego nie chcemy wracać. – dodaje. Nie tylko oni, wielu Polaków nie rozumie, dlaczego młodzi ludzie wyjeżdżają z kraju i ani myślą o powrocie. Karolina słyszała to pytanie dziesiątki razy i ma na nie gotową odpowiedź – A do czego my mamy wracać? W Polsce nie mogłam znaleźć pracy w swoim zawodzie. Pracowałam w chińskiej restauracji i zarabiałam jakieś marne grosze. O wynajęciu mieszkania z pensji nie było mowy. Teraz w zasadzie niczego mi nie brakuje. Podobnie jak Karolina myśli bardzo wielu młodych ludzi. Mimo że tęsknią za rodziną, decydują się na życie w obcym kraju, bo ich własny kraj nie ma im nic do zaoferowania.

Wracać!
Ale zdarzają się wyjątki. Coraz częściej młodzi Polacy po kilku latach pracy za granicą wracają do kraju. Wracają bogatsi o doświadczenie zawodowe. Wracają z przyjemnością i na własne życzenie, bo po latach emigracji bardziej niż kiedykolwiek doceniają swój kraj.

Marek jest architektem. W Londynie mieszka ponad 4 lata. Ma świetną pracę, mieszkanie, przyjaciół. A jednak w styczniu wraca do Polski. Dostał pracę w zagranicznej firmie, która buduje w Polsce biurowce i wielkie kompleksy mieszkaniowe. Będzie zarabiał nie gorzej niż w Londynie. – Zawsze wiedziałem, że nie zostanę w Londynie na stałe. Pracę tutaj traktowałem jako okres przejściowy. Nie mogę się już doczekać powrotu do Polski. Powiększa się grupa młodych ludzi, którzy, owszem, wyjeżdżają po studiach za granicę, ale nie po to, żeby tam żyć, tylko po to, żeby zdobyć doświadczenie i żeby z tym doświadczeniem wrócić potem do kraju.

Wszędzie dobrze...
Czarek od dwóch miesięcy mieszka znowu w Warszawie. Nareszcie jest szczęśliwy. Marzył o tym od dawna. Do Londynu przyjechał na studia. Został, bo dostał świetną pracę w banku inwestycyjnym. Zarabiał bardzo dobrze. Kilkakrotnie więcej niż jego koledzy w Polsce, ale pracował czasem po 18 godzin dziennie. Do domu wracał grubo po północy. Nieraz się zdarzało, że musiał wcześniej wracać z wakacji, bo był pilnie potrzebny w pracy. – Czułem, że nie mam w życiu nic poza pracą, że wszystko mi przecieka między palcami. Do tego tęskniłem za rodziną, za przyjaciółmi. Tęskniłem za Polską. We mnie jest jednak bardzo dużo patriotyzmu. Sam nie sądziłem, że aż tyle – mówi. Czarek dostał propozycję pracy dla firmy, która była klientem jego banku. Pensję ma nawet wyższą. Pewnie, że się cieszy, ale nie o to mu chodziło. Jest szczęśliwy, bo mógł się przenieść do Warszawy, bo pracuje w normalnym wymiarze godzin. Za Londynem nie będzie tęsknił. Będzie przyjeżdżał służbowo kilka razy w miesiącu. – Mój styl życia zupełnie się zmienił. Nareszcie mam czas dla przyjaciół, mam czas na rozrywki, no i jestem w Polsce. Nie wyobrażam sobie życia w Londynie na stałe.

Przyszłość tylko w kraju
Okazuje się, że wielu wykształconych młodych Polaków myśli podobnie jak Czarek i Marek. Nie chcą mieszkać za granicą na stałe. Są otwarci na świat. Chcą wyjeżdżać, zdobywać doświadczenie zawodowe, korzystać z szans, jakie daje wspólna Europa. Ale czują się też blisko związani z Polską i to z Polską wiążą swoją przyszłość. Może więc ten trend emigracyjny ostatnich lat nie jest niczym, czym warto się niepokoić. Wolny przepływ mieszkańców między krajami jest jednym z podstawowych założeń Unii Europejskiej. Doświadczyły tego inne kraje przed nami. Młodzi ludzie wyjeżdżają, zdobywają wykształcenie, doświadczenie zawodowe, zwiedzają świat i wreszcie wracają – bardziej wartościowi dla rodzimego rynku pracy, bo bogatsi o to, co widzieli i przeżyli.

Źródło: Goniec.com
 
Nowoczesne pogrzeby w Wielkiej Brytanii Drukuj Email
poniedziałek, 15 styczeń 2007
Duchowni Kościoła anglikańskiego pragną zmodernizować ceremonie pogrzebowe, wożąc trumnę motocyklem lub wystrzeliwując prochy zmarłego w powietrze przy pomocy ogni sztucznych - informuje brytyjski dziennik "Daily Telegraph".

Nowe pomysły na unowocześnienie pogrzebów zgodnie z duchem czasów zostaną zaprezentowane na "wystawie zasobów chrześcijańskich" w Exeter w dniach 25-27 stycznia.
Czytaj całość…
 
Francja chciała unii z Wielką Brytanią Drukuj Email
poniedziałek, 15 styczeń 2007
Francja zaproponowała Wielkiej Brytanii w 1956 roku utworzenie unii między obu państwami - poinformowała telewizja BBC, powołując się na dokumenty brytyjskiego archiwum państwowego.

Według BBC, premier Francji Guy Mollet omawiał ewentualność zjednoczenia z premierem Wielkiej Brytanii Anthonym Edenem 10 września 1956 roku podczas wizyty w Londynie, ale Eden odrzucił ten pomysł.
Czytaj całość…
 
«« start « poprz. 1 2 3 4 nast. » koniec »»

Pozycje :: 19 - 27 z 34
A-Plan
Piszemy angielskie CV

CV Angielskie CV różni się w małych detalach od polskiego.To co u nas jest modne tutaj może być przeżytkiem. Drobne niedociągnięcia mogą zdyskwalifikować nas w ciągu pierwszych 30 sekund przeglądania dokumentu.

Czytaj całość...

 

Subskrypcja

Zapisz się do naszej listy mailingowej, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, konkursach...






Who's Online

Odwiedza nas 5 gości